Ostatniego weekendu kilku kierowców Formuły 1 ścigało się z innymi gwiazdami sportów motorowych podczas Race of Champions na Stadionie Olimpijskim w Londynie. Zabrakło tam mistrza świata Lewisa Hamiltona, ale Brytyjczyk pojawił się na innych prestiżowych zawodach.
Reprezentant Mercedesa był gościem na finałowym wyścigu amerykańskiej serii NASCAR na torze Homestead-Miami Speedway. Zrobił sobie zdjęcie z "przyjacielem" Jeffem Gordonem, który zaliczał ostatni występ w karierze.
44-letni Amerykanin miał szansę na piąte w karierze mistrzostwo w najwyższej kategorii Sprint Cup, ale nie dał rady go zdobyć. Czempionem został - po raz pierwszy - Kyle Busch.