Sebastian Vettel utrzymuje, że nie cieszy się uprzywilejowaną pozycją w Ferrari i pomocą zespołowego partnera Kimiego Raikkonena w walce o tegoroczne mistrzostwo świata Formuły 1.
O faworyzowaniu Vettela w Ferrari mówi między innymi jego rywal do tytułu Lewis Hamilton. Teza wygłaszana przez kierowcę Mercedesa nie jest zupełnie nieuzasadniona.
Podczas GP Monako lider klasyfikacji generalnej sezonu w kontrowersyjnych okolicznościach odebrał prowadzenie koledze z teamu, przeskakując go w trakcie pit-stopów. Z kolei na Węgrzech nie został wyprzedzony przez "Icemana", chociaż ściągało mu bolid na jedną stronę.Vettel jednak konsekwentnie powtarza, że Raikkonen nie pełni roli "kierowcy numer 2" w teamie, mimo iż ustępuje mu już o 92 punktów i od dawna nie ma realnych szans na mistrzostwo.„Jestem trochę zaskoczony tym, jak przedstawia się sytuację. Nie mogę mówić za innych, ale myślę, że Kimi i ja ścigamy się ze sobą cały rok". - powiedział Niemiec przed GP Włoch.