Sebastian Vettel przed wyścigiem Formuły 1 o GP Malezji uciął temat swojego wypadku na starcie ostatniego GP Singapuru. Odrzucił sugestię, że kraksa wymaga od niego ostrożniejszego zachowania na torze.
Kierowca Ferrari rozbił się w nocnych zawodach razem z zespołowym kolegą Kimim Raikkonenem i Maxem Verstappenem. "Rykoszetem" jeszcze oberwał Fernando Alonso.
Vettel był typowany do odzyskania w Singapurze pozycji lidera klasyfikacji generalnej sezonu od Lewisa Hamiltona, ale zamiast tego znalazł się aż o 28 punktów w tyle za asem Mercedesa.
Według wielu jest sam sobie winien, bo to przede wszystkim on sprowokował wypadek, skręcając w stronę Verstappena raz Raikkonena i nie zostawiając im dużo miejsca.
Jednak Niemiec nie widzi potrzeby refleksji.
„Nie sądzę, aby było trzeba to omawiać". - odparł spytany dzisiaj, czy zdarzenie na pętli Marina Bay zmieni jego podejście.
„Co możesz zrobić w tego typu sytuacjach? Oczywiście jeżeli występuje poważny problem z bolidem, albo popełnisz poważny błąd, wtedy jest inna historia".„Jeśli trzeba coś zmienić, wówczas musisz zareagować szybko, aby to się nie powtórzyło".
„Gdybym stracił kontrolę nad samochodem gdzieś w ciągu wyścigu, byłoby inaczej. W tamtej sytuacji każdy skupiał się na swoim starcie i skończyło się dość źle dla całej naszej trójki. Takie są wyścigi. Zdarza się. Niewiele można zrobić - dlatego nie ma większego sensu próbować to analizować raz po raz. Lepiej poświęcić swój czas i energię na koncentrowaniu się na przyszłości".
„Jestem dość pewny - nie mogę ci teraz zadeklarować, co będzie w mojej głowie w niedzielę przy starcie, ale chyba nigdy nie myślałem o poprzednim wyścigu - więc jestem całkiem pewny, że w niedzielę będę skupiony na starcie, który przede mną".
2017-09-28 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Vettel nie rozwodzi się nad wypadkiem w Singapurze