Sebastian Vettel nie musi obawiać się kary cofnięcia na starcie wyścigu Formuły Jeden w Japonii.
Kierowca Ferrari po przekroczeniu mety ostatniego GP Malezji miał poważny wypadek z Lance'em Strollem. Obydwu uszedł on na sucho u sędziów, lecz Vettelowi mogła uszkodzić się przekładnia. Zamontowanie nowej na torze Suzuka oznaczałoby automatyczną karę przesunięcia do tyłu na starcie zawodów o 5 pozycji.
Vettel sugerował, że Ferrari przekona FIA, aby w tak wyjątkowej sytuacji nie trzymała się kurczowo przepisów - i włoski zespół podobno próbował to zrobić, ale nic nie wskórał.
Na szczęście dla wicelidera klasyfikacji generalnej, w skrzyni nie wykryto żadnych uszkodzeń. Sprawdzono ją w fabryce Ferrari w Maranello.