Max Verstappen przyznał, że patrzy sceptycznie na ewentualne przejście w Formule 1 do Ferrari lub Mercedesa.
Rewelacyjny Holender jak dotąd nie ma w Red Bullu bolidu pozwalającego walczyć o mistrzostwo świata, dlatego mnożą się spekulacje o jego transferze do któregoś z dwóch innych wielkich zespołów. Zwycięzca dwóch Grand Prix jest związany kontraktem z obecnym pracodawcą do końca 2019 roku, ale podobno w umowie są zapisy, które mogą pozwolić mu opuścić stajnię już po przyszłorocznym sezonie.
Verstappen jednak zdradził teraz, iż nie nastawia się na starty dla Ferrari czy Mercedesa w najbliższej przyszłości, jako że oba te teamy już mają lidera. W pierwszym jest nim Sebastian Vettel, w drugim Lewis Hamilton.
„Lewis Hamilton ma mocną pozycję w Mercedesie, a Sebastian Vettel w Ferrari". - cytuje Maxa niemiecki dziennik Algemeen Dagblad.
„Jeżeli czegoś nie chcę, to jeździć gdzieś jako drugi kierowca".
„W takiej sytuacji wolałbym zakończyć starty".„Poza tym (Vettel i Hamilton)
nie będą czekać na mnie w zespole z otwartymi ramionami, więc mógłbym do nich dołączyć tylko jeśli ekipa naprawdę by tego chciała. Ale dwóch pierwszych kierowców to też trudna sytuacja, co pokazały wspólne starty Hamiltona i Fernando Alonso w McLarenie".Lider Red Bulla?
Sam Verstappen w Red Bullu raczej nie jest liderem, ale szef zespołu Christian Horner ostatnio zasugerował, że może się to zmienić.
„(Verstappen)
czuje się u nas dobrze. Został najmłodszym zwycięzcą wyścigu F1, najmłodszym zwycięzcą dwóch wyścigów F1, najmłodszym zdobywcą punktów". - mówił Brytyjczyk.
„A Lewis jest dość usadowiony w Mercedesie, zaś Seb podpisał kontrakt z Ferrari na trzy kolejne lata. Oczywistą rzeczą jest zbudowanie teamu wokół siebie".Tymczasem Verstappen powiedział o swoim zespołowym partnerze Danielu Ricciardo:
„Ma już 28 lat, też chce wygrywać wyścigi. Kto wie, co zrobi".
„Ja czuję się komfortowo w stajni, mam dobre relacje ze wszystkimi. To bardzo ważne". - dodał.
2017-10-20 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Verstappen sceptykiem jeżdżenia w Ferrari z Vettelem albo w Mercedesie z Hamiltonem