Max Verstappen nie mógł opanować podniecenia awansem z Toro Rosso do głównego zespołu Red Bulla już na resztę tegorocznego sezonu Formuły 1 - na tyle, że nie zasnął trzy noce z rzędu.
„Szczerze mówiąc chyba nie spałem trzy noce". - wyznał 18-latek, który zastąpił Daniiła Kwiata, skierowanego z powrotem do Toro Rosso po jego brzemiennych w skutkach dwóch wypadkach z Sebastianem Vettelem na pierwszym okrążeniu domowego GP Rosji.
„Bardzo chciałem od razu udać się do teamu, ponieważ masz świadomość, że to czołowa stajnia, dająca większe szanse wejść na podium".
„Gdy pojawiłem się w fabryce ekipy, nie mogłem z niej wyjść. Pracowałem dużo w symulatorze i spędziłem tak dużo czasu z zespołem, jak tylko było to możliwe".
Spytany, czy nie martwi go to, jak szybko Red Bull zdegradował Kwiata, Holender odparł: „Dopóki wciskasz gaz nie ma się czym niepokoić - na tym polega moja robota".