Zespół Toro Rosso w Formule 1 zamierza ponownie pracować 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, aby zdążyć przygotować bolid na sezon 2017.
Podobnie było w zeszłym roku, gdy juniorska stajnia Red Bulla miała opóźnienia w budowie samochodu spowodowane załatwieniem sobie dopiero w grudniu zmiany dostawcy silników z Renault na Ferrari.
Teraz Toro Rosso znacznie wcześniej porozumiało się w sprawie powrotu do jednostki napędowej Renault, ale znowu walczy z czasem przy szykowaniu auta, ze względu na opracowywanie zupełnie nowego pojazdu, wobec rewolucji w przepisach technicznych F1.
„Jeśli chodzi o produkcję, będziemy musieli pracować 24 godziny na dobę przez pewien okres". - przyznał szef ekipy Franz Tost.