Formuła 1 w końcu zakończyła spór o lokalizację testów Formuły 1 przed sezonem 2017.
Jak już informowaliśmy, uzgodniono zorganizowanie zajęć tradycyjnie na torze Barcelona-Catalunya, ale Pirelli wspierane m. in. przez Mercedesa i Ferrari upierało się, aby przenieść przynajmniej jedne z dwóch 4-dniowych testów jak w 2014 roku do Bahrajnu, dla wypróbowania nowych, szerszych opon w bolidach nowej generacji w bardziej miarodajnych warunkach atmosferycznych.
Jednak nie zgadzała się na to większość mniej zamożnych zespołów, popieranych przez Red Bulla. O ile w Europie zimą jest chłodniej niż podczas przeciętnego Grand Prix - nawet w Hiszpanii - a dodatkowo może spaść deszcz, o tyle organizacja testów poza Starym Kontynentem, który jest siedzibą wszystkich zespołów (Haas ma fabrykę w Stanach Zjednoczonych, ale posiada też satelicką bazę w Wielkiej Brytanii), oznacza znacznie wyższe koszty, a także poważne utrudnienia logistyczne.
Po tygodniach negocjacyjnych przepychanek, wczoraj wreszcie osiągnięto porozumienie na spotkaniu szefów teamów zwołanym przez szefa F1 - Berniego Ecclestone'a.