Singapur jest kolejnym krajem, który chce zniknąć z kalendarza Formuły 1, przekazał szef najważniejszej serii wyścigowej świata Bernie Ecclestone.
Azjatyckie miasto-państwo od 2008 roku organizuje pierwsze w historii królowej sportów motorowych nocne Grand Prix.
W wywiadzie dla popularnego niemieckiego magazynu Auto Motor und Sport Ecclestone powiedział, że jego zdaniem Singapur nie przedłuży swojej umowy z F1, wygasającej po sezonie 2017.
Brytyjczyk liczy się również z możliwością opuszczenia mistrzostw w najbliższych latach przez dwa topowe zespoły - zasiadającego na tronie Mercedesa, a także najbardziej utytułowane w historii czempionatu Ferrari.
„Może się tak zdarzyć, że Mercedes i Ferrari odejdą". - powiedział.
„Ale szczerze mówiąc jeśli wyścigi się poprawią, może nie będzie tak strasznie".
„Tak czy inaczej należy się spodziewać odejścia producentów. Mercedes wycofa się, gdy będzie mu to pasowało, już to przeżywaliśmy - spójrz na historie Hondy, BMW i Toyoty. Odchodzą, kiedy F1 da im to, czego chcą. Nie ma wdzięczności".„To samo tyczy się organizatorów. Spójrz, co zrobiliśmy dla Singapuru. Tak, Grand Prix kosztowało ten kraj wiele pieniędzy, ale także my daliśmy mu dużo pieniędzy".
„Singapur nagle stał się czymś więcej niż tylko lotniskiem, na które można przybyć, albo z którego można gdzieś odlecieć".
„Teraz uważają, że osiągnęli swój cel i już nie chcą mieć zawodów". - dodał.
Wcześniej skłanianie się ku rezygnacji z wyścigu F1 zasygnalizowała Malezja.
Dodatkowo na przyszły rok stoją pod znakiem zapytania GP Kanady, GP Niemiec oraz GP Brazylii. Choć Ecclestone niedawno zasugerował, że pierwsza z wymienionych rund prawdopodobnie zostanie uratowana.
2016-11-20 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Singapur też stracił zainteresowanie organizacją wyścigu F1