Kierowcy Formuły 1 mają być mniej narażeni na kary za kolizje w sezonie 2017.
Już w przeszłości ustalano, aby sędziowie stali się łagodniejsi dla zawodników, ale ubiegłego roku wciąż karano w sytuacjach, w których teoretycznie można było tego nie robić.
Przykładem takiego zachowania według głównodowodzącego Mercedesem "Toto" Wolffa było doliczenie późniejszemu mistrzowi świata Nico Rosbergowi 10 sekund na mecie i nałożenie 2 punktów karnych za mało istotną stłuczkę przy wyprzedzaniu Kimiego Raikkonena w GP Malezji. Kierowca Ferrari wtedy stracił pozycję na rzecz Niemca, ale miał wystarczająco sprawny bolid, aby finiszować bezpośrednio za nim.
„Ta kara to zupełny nonsens". - irytował się wówczas Wolff. „(...) Parę miesięcy temu ustaliliśmy wspólnie, że chcemy pozwolić się kierowcom ścigać i jeśli nie będzie w 100 procentach jasne, kto zawinił, pozwolimy na walkę... A tutaj następuje coś takiego".