Potrzeba cudu, abyśmy jeszcze kiedykolwiek mogli zobaczyć publicznie Michaela Schumachera.
To smutna opinia Gerda Kramera, który był zaangażowany w doprowadzenie do debiutu "Schumiego" w F1. Wczoraj nastąpiła 25. rocznica tego wydarzenia.
Choć Kramer przyznał, że nie utrzymuje żadnego kontaktu z byłym 7-krotnym mistrzem świata po jego dramatycznym wypadku na nartach z 2013 roku, ponieważ Niemiec jest chroniony przez rodzinę, to jednak nie ma wątpliwości, iż 47-latek racjonalnie myśląc jest bez szans na ponowne porozumiewanie się z otoczeniem.
„Znajduje się w więcej niż trudnej sytuacji", - powiedział, po czym dodał: „i potrzeba cudu, abyśmy jeszcze zobaczyli go publicznie".