Nico Rosberg nazwał pojedynki z rywalem do mistrzostwa świata Formuły 1 Lewisem Hamiltonem największą atrakcją w odpowiedzi na sugestie, że wolał, aby Mercedes zakazał im walki koło w koło.
Po kolejnej stłuczce swoich kierowców na finiszu ostatniego wyścigu, Mercedes zapowiedział zastanowienie się nad wprowadzeniem "team orders" i zabronieniem im bezpośrednich potyczek, lecz ostatecznie zamiast tego zmienił wewnętrzne zasady na jakich walczą i zaostrzył sankcje za dotknięcie się.
Rosberg wcześniej zadeklarował gotowość do zaakceptowania poleceń zespołu, ale teraz zapewnił, że nie liczył, iż pomogą mu utrzymać przewagę punktową nad obrońcą tytułu.
„Nie wiem, dlaczego polecenia zespołu miałyby działać na moją korzyść, albo dlaczego kiedykolwiek miałbym ich chcieć". - mówił.
„Ekscytującą rzeczą w wyścigach jest ściganie się, walka z Lewisem i pokonywanie go".„To jest dla mnie największa atrakcja, to kocham i po to tutaj jestem, więc tego typu myśl nie przyszła mi do głowy".„Bardzo nie lubię team orders, ale to część F1 i zawsze nią będzie - jak w Monako (gdzie Rosberg przepuścił Hamiltona - red.)
".„Wspaniałe dla wszystkich jest to, że nadal wolno nam się ścigać. Wszystko zostaje niemal tak samo jak było, to najważniejsze, prawda?"Rosberg nie chciał zdradzić, co konkretnie zmienił Mercedes w zasadach, na których walczą z Hamiltonem, ale przyznał, że będzie teraz podchodził inaczej do pojedynków z partnerem. Mimo tego obiecał, że ich starcia wciąż będą ciekawe.
„Oczywiście będę walczył o zwycięstwo - nie interesuje mnie nic innego!" - powiedział.
„Niemniej mam w głowie zmienione zasady".
„Ale nie ma się czym przejmować, nawet z nimi będą niesamowite pojedynki między nami".Nie czuje się winnySędziowie uznali winę Rosberga w wypadku Srebrnych Strzał podczas GP Austrii, ale lider klasyfikacji generalnej sezonu nadal nie posypuje głowy popiołem.
„Z mojego punktu widzenia sytuacja nie jest taka jasna". - mówił.
„Szanuję decyzję sędziów, którą podjęli w grupie, ale nie znaczy to, że muszę się z nią w pełni zgadzać. Mogę uważać inaczej".Spytany, czy widzi potrzebę przeproszenia Mercedesa i Hamiltona, 31-latek odpowiedział:
„Dla mnie nie chodzi o przepraszanie. Zostawiamy ten incydent za sobą. Ogólnie rzecz biorąc jest już przeszłością".
„Mieliśmy dyskusje i omawialiśmy wszystkie detale. Wspólnie zdecydowaliśmy, jak będzie najlepiej postąpić. Tyle".
2016-07-08 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Rosberg cieszy się z braku "team orders"