Renault tłumaczy liczne awarie swojego silnika w Formule 1 podczas GP Meksyku przesadnym skoncentrowaniem się na zmaksymalizowaniu mu osiągów.
Jednostka napędowa Francuzów ostatniej niedzieli dowiozła Maxa Verstappena do mety na pierwszym miejscu, ale jednocześnie nie pozwoliła ukończyć wyścigu trzem kierowcom - Danielowi Ricciardo, Nico Hulkenbergowi i Brendonowi Hartley'owi.
Hybryda koncernu znad Sekwany psuła się też na treningach i w kwalifikacjach.
GP Meksyku to jeden z najcięższych sprawdzianów dla silników. Tor imienia braci Rodriguez leży 2229 metrów nad poziomem morza, co oznacza rzadkie powietrze i problemy z odpowiednim chłodzeniem podzespołów bolidu.
Renault uznało, że zwyczajnie zlekceważyło trudne warunki, gdy ustalało parametry pracy swojej jednostki na osiemnastą rundę sezonu.
„Popełniliśmy błąd w ocenie przy szukaniu równowagi między osiągami silnika, a jego wytrzymałością". - cytuje portal Motorsport.com stojącego na czele Renault w królowej sportów motorowych Cyrila Abiteboula.
„(...) Jesteśmy ekstremalnie skupieni na konkurowaniu. Skutkiem ubocznym tego był zbyt niski poziom niezawodności. Nasze podejście zarazem umożliwiło jednemu bolidowi zdobycie najwyższego stopnia podium".
„Za awariami stały warunki klimatyczne, ale ścigamy się tutaj od dwóch lat i wiedzieliśmy, czego oczekiwać. Nie mamy usprawiedliwienia".