Kimi Raikkonen podczas GP Rosji pokazał, że chociaż jest najstarszym kierowcą w Formule 1, wciąż nie zatracił szybkości - w kwalifikacjach otarł się o pole position. W wyścigu zaś przypomniał o swojej zabawnej osobowości...
Oryginalny Fin znowu zabłysnął komediową rozmową przez radio. Gdy Ferrari informowało swojego kierowcę o stracie do Valtteriego Bottasa po pit-stopach, zaskoczony "Iceman" spytał, z jakiej racji znalazł się za rodakiem - chociaż ten wyprzedził go od razu na starcie i zmierzał po zwycięstwo.
Podążający jako trzeci Raikkonen sądził, że znajdującym się z przodu bolidem Mercedesa jedzie Lewis Hamilton, a Bottas siedzi w Srebrnej Strzale, która pozostała za jego plecami i zajmowała czwarte miejsce.