Promotor wyścigu Formuły 1 o GP Malezji poczuł się "naciągnięty" i "okantowany" przez byłego szefa mistrzostw Berniego Ecclestone'a, gdy usłyszał jak 86-letni Brytyjczyk przyznaje, że pobierał zbyt wysokie opłaty od organizatorów zawodów.
Ecclestone zarządzając F1 słynął z bezkompromisowego wyciągania dużych pieniędzy od krajów-gospodarzy Grand Prix za przywilej goszczenia królowej sportów motorowych. Natomiast gdy stracił władzę, doradził publicznie nowemu właścicielowi mistrzostw - amerykańskiej spółce Liberty Media - aby obniżyła organizatorom wyścigów corocznie składane daniny.
„Podpisałem trochę bardzo dobrych umów. Organizatorzy zawodów płacą dużo pieniędzy i większość z nich - o ile nie wszyscy - nic nie zarabia, wręcz przeciwnie". - mówił niedawno.
„Boję się, że prędzej czy później rządy krajów powiedzą »wystarczy« i zrobią pa pa".
Odnosząc się do państw, które już przestały przyjmować F1, Ecclestone powiedział wprost:
„Pobieraliśmy od nich za dużo pieniędzy biorąc pod uwagę, co zapewnialiśmy w zamian".GP Malezji opuszczające kalendarz Formuły 1 po sezonie 2017, nie kryje oburzenia tym wyznaniem.
„Czuję się po prostu naciągnięty pod pewnymi względami". - mówi szef toru Sepang, Datuk Ahmad Razlan Ahmad Razali.
„Chociaż nikt nie zmuszał nas do podpisania umowy".„Ale powiedzieć coś takiego - jak mamy się czuć? Cały czas pobierano od nas za dużo pieniędzy i nie dostajemy tego, czego chcemy - dobrych wyścigów oraz dostępu do kierowców i zespołów. Oczywiście nikt nie przyłożył nam broni do głowy, ale po tego typu wypowiedziach nie czujemy się lepiej".„Czujemy się, jak byśmy zostali okantowani i nie dostajemy to, za co zapłaciliśmy".
Ecclestone jest niewzruszony.
„Nikt nie robił z niego głupka. Ciężko robić z ludzi idiotów. Jeżeli nimi są, to nimi są". - powiedział cytowany przez agencję prasową Reutera.
„Malezja wykonała bardzo dobrą robotę z wyścigami motocyklowymi, zakochał się w nich i widocznie zarabia na tym".
„Na Formule 1 nie zarabia. Ja powiedziałem, że nie zapewnialiśmy produktu, za który zapłacili. Nie nasza wina. Widowisko nie zależy od nas".
„Na szczęście teraz - jeżeli Ferrari będzie dalej robiło swoje i inni będą robić tak samo - będziemy mieć bardzo dobre wyścigi. Wtedy sytuacja powinna być dużo lepsza dla promotorów. Powinni być w stanie sprzedawać bilety".
2017-05-04 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Promotor GP Malezji czuje się "naciągnięty" przez Ecclestone'a