Jak na razie nie ma kandydata na kolejny nowy zespół Formuły 1 godnego dopuszczenia do startów, oświadczył prezes Międzynarodowej Federacji Samochodowej - Jean Todt.
FIA w ostatnich latach otworzyła drzwi do F1 amerykańskiemu teamowi Haas, który ściga się od sezonu 2016 - i z pomocą ogromnego wsparcia technicznego Ferrari osiąga przyzwoite wyniki. W ciągu 34 zawodów uzbierał 64 punkty.
W tym roku mówiło się o możliwości dołączenia do mistrzostw następnej nowej ekipy. Najpierw chodziły pogłoski o zespole, za którym będzie stał chiński kapitał. Potem kolejną próbę zdobycia miejsca w stawce ogłosił serbski biznesmen Zoran Stefanovic, znany z zakończonego fiaskiem projektu stworzenia stajni o nazwie Stefan GP.
Kandydaci dotarli do FIA, jednak jak twierdzi Todt żadna z dotychczas przedstawionych mu ofert nie jest wystarczająco dobra.
Spytany, czy otrzymał jakieś sensowne propozycje, Francuz odparł:
„Nie ma żadnej, którą mógłbym nazwać bardzo poważną ofertą".„Kiedy zobaczymy poważną ofertę, jak wtedy, gdy przyszedł Haas... Wówczas zorientowaliśmy się, że jest poważne zainteresowanie, więc zorganizowaliśmy przetarg na nowy zespół".W tej chwli w F1 startuje 10 ekip. Obowiązujące porozumienia dopuszczają maksymalnie 12 teamów, ale Todt nie wykluczył przekroczenia tej liczby, gdyby zaczęli zgłaszać się porządni kandydaci.
„Nigdy nie mówi nigdy". - powiedział.
2017-09-07 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Nowy zespół w F1 - póki co nie ma poważnej oferty