Niki Lauda pomagający zarządzać Mercedesem w Formule 1 zdecydowanie zaprzeczył teoriom spiskowym o ukrywaniu przez swój zespół przewagi nad rywalami w inauguracyjnym wyścigu sezonu 2016 o GP Australii.
Tego roku dominacja Srebrnych Strzał wreszcie miała dobiec końca za sprawą ofensywy Ferrari, ale w kwalifikacjach znów zwyciężył mistrz świata Lewis Hamilton, pokonując okrążenie toru Albert Park o 0,838 sekundy szybciej niż Sebastian Vettel i o 1,196 sekundy szybciej niż Kimi Raikkonen.
Jednak w samych zawodach oba Mercedesy spadły na starcie za oba Ferrari. Potem obrońcy tytułów i tak wywalczyli dublet, z pomocą strategii oraz czerwonej flagi.
Konsultant Red Bulla - Helmut Marko zasugerował, że team spod znaku trójramiennej gwiazdy specjalnie pozwolił się zaatakować Ferrari, dla dobra widowiska i własnego wizerunku, który w pewien sposób cierpiał na supremacji ekipy, odbierającej emocje fanom.
„Mercedes próbuje ukrywać swoją przewagę". - stwierdził Marko cytowany przez niemiecki Auto Bild.
„Gdyby chcieli, mogliby zdublować wszystkich". - dodał.
Lauda nazwał tego typu tezy "bzdurą".
Spytany przez włoski dziennik La Repubblica, czy obawiał się przegranej Mercedesa z Ferrari w Melbourne, 3-krotny mistrz świata z lat 70. i 80. odparł:
„Bardzo".
„Prawie przegraliśmy, nie widziałeś?"
„Ferrari mogło zabrać nam triumf, nie ma żadnego »ale«". (...) Uratowała nas tylko czerwona flaga". - podkreślał.
2016-03-24 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Mercedes zaprzecza sugestiom o ukrywaniu swojej przewagi w GP Australii