Toto Wolff dowodzący Mercedesem w Formule 1 odmówił wskazania winnego w kolizji Lewisa Hamiltona i Nico Rosberga po starcie dzisiejszego wyścigu o GP Hiszpanii.
Walczący między sobą o mistrzostwo świata kierowcy Srebrnych Strzał zderzyli się tocząc pojedynek o prowadzenie, w efekcie obaj odpadli z zawodów.
Hamilton ustawiony na pole position przegrał start z Rosbergiem i został wyprzedzony w pierwszym zakręcie toru Barcelona-Catalunya, ale spróbował skontratakować lidera klasyfikacji generalnej na wyjeździe z trzeciego łuku.
Jednak nie mając wolnego miejsca wypadł na pobocze, stracił kontrolę nad bolidem i uderzył w hamującego do kolejnego łuku Niemca.
Wolff nie chce rozstrzygać, który zawodnik ponosi większą odpowiedzialność za wypadek.
„Rozmawialiśmy z oboma kierowcami - sytuacja nie jest oczywista". - tłumaczył.
„Nie zawinił stuprocentowo jeden, albo drugi, dlatego nie chcę przypisywać żadnej winy".
„To bardzo trudna sytuacja dla zespołu, ponieważ straciliśmy 43 punkty, po ogromnych wysiłkach w ostatnich tygodniach".„Ale wiecie, że pozwalamy naszym kierowcom się ze sobą ścigać i czasami tak bywa".
„Rozstrzygną sędziowie. Naszym zdaniem nikt nie jest całkowicie winny".Lauda wini HamiltonaTymczasem pomagający zarządzać ekipą 3-krotny czempion F1 z lat 70. i 80. Niku Lauda nie bał się obwinić Hamiltona.
„To było głupie". - powiedział Austriak.
„Dla mnie sprawa jest jasna. Lewis się przeliczył, winię go bardziej niż Nico".
„To nie do przyjęcia dla teamu".
„Lewis zbyt agresywnie próbował wyprzedzić. No i dlaczego Nico miałby zostawiać mu miejsce? Przecież prowadził".„To było zupełnie niepotrzebne. Dla mnie to katastrofa, że po paru zakrętach nie ma w zawodach obu Mercedesów".
Ciężka atmosfera
Wolff dodatkowo przyznał, że popsuł się klimat w zespole.
„To bardzo trudna sytuacja i obaj kierowcy są zdenerwowani, bo wiedzą ile team włożył wysiłku, poza tym oczywiście mieli swoje perspektywy". - mówił.
„Więc musimy porozmawiać z nimi jeszcze raz, przejrzeć nagrania, przejrzeć dane i nie pozwolić, aby w jakichkolwiek okolicznościach to się powtórzyło".
„Atmosfera nie jest dobra, ponieważ potencjalnie straciliśmy dublet i wiele punktów".
Hamilton, który po wypadku złapał się za głowę i rzucił kierownicą, nie tylko nie zniwelował 43-punktowej straty do Rosberga, ale też stracił pozycję wicelidera tabeli łącznej sezonu na rzecz Kimiego Raikkonena z Ferrari.
2016-05-15 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Mercedes nie rozstrzyga winy w wypadku Hamiltona i Rosberga