Mercedes wciąż broni rozrywkowego stylu życia swojej gwiazdy Formuły 1 Lewisa Hamiltona, mimo niedawnego wypadku drogowego mistrza świata po serii zakrapianych imprez.
Hamilton w tym tygodniu uderzył Pagani Zondą w trzy zaparkowane samochody w Monako i przyleciał w ostatniej chwili na GP Brazylii. Następnie wyznał szczerze, że wypadek był efektem zmęczenia udziałem w wielu imprezach z alokoholem. Ale policja nie wykryła, by był pijany za kółkiem.
Toto Wolff dowodzący Mercedesem w sportach motorowych nadal wierzy, że wyczyny 30-letniego Brytyjczyka poza torem nie odbijają się na jego dyspozycji sportowej i chwali go za barwną osobowość.
„Formuła Jeden potrzebuje charakterów". - powiedział.
„Nie ma dla mnie znaczenia, że wielu uważa styl życia Lewisa za szkodliwy dla kierowcy wyścigowego. Dlatego, że robi swoje na torze".„Nadrzędnym cem jest uzyskiwanie odpowiednich wyników w F1".Wolff przekonywał też, że Hamilton stroni od alkoholu.
„Nie pije. Lewis nie pije". - mówił.
„Moim zdaniem trzeba dać mu spokój. Jest mistrzem świata. Wygrywa wyścigi. (...) Pozwólmy mu się tym cieszyć".Boss Mercedesa dodał jednak, iż kontrowersje wokół wypadku powinny skłonić Hamiltona do przyhamowania w życiu osobistym.
„To moment, w którym przereguluje się pod pewnym względem". - przewidywał.
„Ale to całkowicie uzasadnione, że dajemy mu swobodę - tym bardziej, gdy weźmiesz pod uwagę, iż właśnie został ponownie mistrzem". - dodał.
Tymczasem pojawiły się głosy wzywające do odebrania Hamiltonowi roli ambasadora bezpieczeństwa na drogach w FIA.
2015-11-15 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Mercedes bagatelizuje wypadek drogowy Hamiltona po imprezowaniu