McLaren wierzy, że miałby wystarczająco dobry bolid do wygrywania w sezonie 2017 Formuły 1, gdyby nie deficyt mocy silnika Hondy.
Japoński koncern poważnie przebudował tej zimy swoją hybrydową jednostkę napędową V6 turbo i zapowiadał zapewnienie McLarenowi na przyszłotygodniowe GP Australii mniej więcej tyle koni mechanicznych, iloma cieszył się ubiegłego roku dominujący Mercedes.
Jednak nowa wersja silnika wypadła fatalnie podczas zimowych testów. Fernando Alonso przyznał, że nie ma ani niezawodności, ani mocy. W trakcie ośmiodniowych zajęć przez samochód duetu McLaren-Honda przewinęło się więcej egzemplarzy napędu niż może użyć kierowca na przestrzeni całego sezonu. Jednocześnie motor podobno był słabszy o 45-50 KM względem końcówki sezonu 2016.
Zapytany przez hiszpański dziennik Marca, jak często zastanawia się, gdzie byłby McLaren, gdyby nadal korzystał z silnika Mercedesa, dyrektor wyścigowy ekipy Eric Boullier zaśmiał się, po czym powiedział: „Parę razy".
Spytany, czy McLaren zwyciężałby mając dziś napęd Mercedesa, Francuz potwierdził: „Myślę, że tak".
Z drugiej strony, Boullier przyznał się do problemów swojego zespołu również z nadwoziem.