Pastor Maldonado ostatnio znów mocno napiętnowany za częste wypadki w Formule 1, ponownie stanowczo stanął w obronie swojej agresywnej jazdy i oznajmił, że wziął sobie za motto powiedzenie "wszystko albo nic".
Po kraksie z Marcusem Ericssonem w GP Brazylii bezkompromisowy Wenezuelczyk został skrytykowany w mediach przez szefową Saubera - Monishę Kaltenborn, a następnie przez mistrza świata z lat 1998-1999 Mikę Hakkinena, który zasugerował, iż kierowca Lotusa już wzbudza strach u rywali przed ściganiem się z nim koło w koło.
Słynny Fin jednocześnie wezwał, aby 30-latka jeszcze bardziej karać, ponieważ w ogóle nie uczy się na błędach.
Maldonado teraz udzielił ciekawego wywiadu na temat całej sprawy niemieckiemu tabloidowi Bild am Sonntag.
„Zawsze miałem jaja, aby przekraczać granice". - chwalił się.
„Zawsze jeździłem bardzo agresywnie. Przez całą karierę".„Gdy zakładam kask, jadę tak szybko, jak tylko mogę. Czasami nawet szybciej. Niekiedy popełnisz błąd, ale żeby poznać granice, musisz je przekroczyć".
„Już od pierwszego startu w kartingu, gdy jeszcze miałem poduszkę na siedzeniu, abym mógł lepiej widzieć, zawsze byłem zawadiaką".„Wszystko albo nic - to było moje motto".
„(Ale)
Inni kierowcy też mają wypadki i nikt o tym nie mówi. Gdy ja się rozbiję, natychmiast jest skandal".
„Czasami myślę, że to nie w porządku, że zawsze widzi się moją winę".Maldonado dodatkowo przekonywał, iż mimo częstych stłuczek z innymi kierowcami, tak naprawdę ma wielu kolegów wśród zawodników.
„Więcej niż byś pomyślał!" - powiedział.
„Przykładowo prawdopodobnie więcej niż Lewis Hamilton".
„Koleguję się z Fernando Alonso i Felipe Massą, a nawet dogaduję się z Sergio Perezem, choć od wielu lat toczymy twarde pojedynki".
2015-11-24 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Maldonado ujawnia swoje motto: "Wszystko albo nic"