Szef Red Bulla - Christian Horner nazwał "wariactwem" kolejne zaostrzanie limitu jednostek napędowych w Formule 1.
W sezonie 2018 kierowcy mają mieć tylko po trzy "legalne" egzemplarze silnika spalinowego, turbosprężarki i MGU-H oraz po zaledwie dwie sztuki MGU-K, ECU i baterii. Muszą robić tak, by wystarczyło im to na 21 wyścigów.
W 2017 roku jest 20 zawodów i obowiązuje limit czterech jednostek napędowych, mimo tego od kilku Grand Prix zawodnicy łamią go raz za razem. W efekcie mamy wysyp automatycznych kar cofnięcia na starcie wyścigu, które należący do kierownictwa mistrzostw Ross Brawn w niedawnym wywiadzie uznał za "farsę".
Wprowadzanie na przyszły rok jeszcze bardziej rygorystycznych przepisów niosących ryzyko jeszcze większej farsy spotyka się z coraz większą krytyką. Red Bull próbował namówić F1 na rezygnację z nowego limitu, ale nie uzyskał niezbędnego, jednogłośnego poparcia na zebraniu Grupy Strategicznej. Przeciwne było Ferrari.
Teraz Horner komentując całą sytuację powiedział: „Dla mnie to absolutne wariactwo".