Robert Kubica został wybrany do grona "Kultowych bohaterów Formuły 1", wspominanych na oficjalnej stronie internetowej mistrzostw.
Kubicę przedstawiono jako kierowcę największego kalibru, z papierami na czempiona globu. Zresztą przeczytajcie sami:
„Był człowiekiem, który sam spopularyzował Formułę Jeden w całym swoim kraju i w którym wielu widziało przyszłego mistrza świata, talent pokroju Alonso, Hamiltona i Vettela. Oślepiająco szybki, zdumiewająco zaangażowany, Kubica ostatecznie nigdy nie miał okazji spełnić oczekiwań. Fotel w czołowym zespole nigdy tak naprawdę mu się nie przydarzył - był regularnie łączony z Ferrari, ale nie zdążył tam przejść, a karierę Polaka w wyścigach Grand Prix zakończył przedwcześnie straszny wypadek rajdowy".
„Jednak jeżdżąc dla BMW-Sauber i Renault często potrafił wycisnąć z bolidu więcej niż się dało, myśląc logicznie. Swoimi występami zdobył miejsce w ścisłej elicie kierowców. Triumf w Kanadzie w sezonie 2008 - rok po przerażającym wypadku na torze w Montrealu - pozostaje jego jedynym zwycięstwem. Taki dorobek nie pasuje dla kogoś, kto mógł iść łeb w łeb z największymi mistrzami swojej ery".Nic dodać, nic ująć.