Lewis Hamilton miał problem z hamulcami na starcie wyścigu Formuły 1 o GP Meksyku i dziękuje losowi, że się nie rozbił.
Mistrz świata po ruszeniu z pole position zblokował koło na głębokim dohamowaniu do pierwszego zakrętu, w efekcie wypadł na pobocze. Ale utrzymał prowadzenie, ścinając kolejny łuk.
„Na okrążeniu formującym zeszkliłem przedni prawy hamulec, po prostu nie mogłem go przebudzić". - tłumaczył.
„Lewy miał temperaturę 500°C, a prawy 150-200°C. Dojechałem do pierwszego zakrętu, wtedy hamulec się obudził i przednie prawe koło po prostu się zblokowało".
„Byłem tak rozpędzony, że miałem szczęście, że nie wpadłem na ścianę albo coś takiego".
Kierowca Mercedesa następnie męczył się jazdą na spłaszczonej oponie. Mimo tego kontrolował zawody, ale jak zdradził, początkowo był gotów nawet wykonać awaryjny pit-stop.
„Myślałem, że będę musiał zjechać na postój. Były tak duże wibracje, że z ledwością widziałem drogę". - mówił.
„Było miło potem dostać nowe ogumienie. Jechało mi się na nim dużo lepiej".Hamilton wygrał na Autodromo Hermanos Rodriguez, lecz nie odwrócił tym losów swojego pojedynku o tegoroczny tytuł z zespołowym partnerem Nico Rosbergiem. Drugi na mecie Niemiec wciąż nie musi już ani razu pokonać Brytyjczyka, aby odebrać mu koronę.
2016-10-31 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Hamilton zeszklił hamulec. "Miałem szczęście, że nie wpadłem na ścianę"