Lewis Hamilton zaprzeczył dzisiaj, aby zamierzał uklęknąć na znak buntu podczas odgrywaniu hymnu USA przed niedzielnym wyścigiem Formuły 1 w tym kraju.
Lider klasyfikacji generalnej oraz jedyny czarnoskóry kierowca w stawce wcześniej nie wykluczał przyłączenia się do coraz popularniejszego wśród amerykanów zachowania, które wyraża protest przeciw niesprawiedliwości rasowej - i od pewnego czasu jest też symbolem sprzeciwu wobec prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, ostro walczącego z całą akcją.
Na czwartkowej konferencji prasowej wybranych zawodników przed GP USA Hamilton określił protest jako "niesamowity", ale poinformował, że jednak nie planuje sam wykonać kontrowersyjnego gestu.
„(...) Bardzo wspieram tę akcję, lecz przybyłem tutaj, aby zwyciężyć, to naprawdę mój priorytet na ten moment". - tłumaczył kierowca Mercedesa, mający szanse zapewnić sobie na torze Circuit of the Americas czwarte w karierze mistrzostwo świata. „Nie koncentruję się w tej chwili na niczym innym".„Nie zamierzam, aby całe to pie******* wokół tego tematu osłabiło moje dążenie do zdobycia tytułu. Ciężko pracowałem na swoją aktualną pozycję i o ile mam swoje zdanie i odczucia odnośnie całej sytuacji, jak powiedziałem, w tym momencie nie planuję niczego robić".Hamilton zasugerował, że jeśli wygra najbliższej niedzieli, wówczas to będzie jego manifestacją na rzecz czarnej rasy w Stanach.