Lewis Hamilton zapewnił, że nie przejął się wrogim przyjęciem ze strony kibiców, gdy stanął na najwyższym stopniu podium wczorajszego wyścigu Formuły 1 o GP Włoch. Jak twierdzi, nawet podoba mu się rola nieprzyjaciela tłumu.
Kierowca Mercedesa wczoraj zadał cios włoskim fanom, zwyciężając z przeszło 36-sekundową przewagą nad liderem Ferrari - Sebastianem Vettelem.
Gdy wszedł na podium, został przywitany głośnym buczeniem i gwizdami.
Brytyjczyk dodatkowo zagrał na nosie "tifosi" słowami:
„Moc Mercedesa jest zdecydowanie lepsza od mocy Ferrari".Później komentował całą sytuację:
„Trzeba się tego spodziewać tutaj we Włoszech. Myślę, że przez ostatnie pięć, sześć, siedem czy dziesięć lat to była norma, gdy nie wygrywał kierowca Ferrari".„Nieuchronnie będziesz tutaj wrogiem, jeżeli powstrzymasz Ferrari. Gdyby nie ja i Valtteri (Bottas)
, Ferrari by wygrało".
„Jesteśmy wrogami. Czasami lubię być czarnym charakterem i naprawdę nie przejmuję się".
„Myślę, że po prostu staram się zachować szacunek. Podziwiam ich pasję. Fani tutaj przypominają trochę bardziej kibiców piłkarskich, tych agresywnych. Ale to wszystko z miłości do czerwonych samochodów".Hamilton poza tym przekonywał, że ma na Monzy i zwolenników.
„Widzę w tłumie brytyjską flagę. Widzę Włochów, którzy przeszli na stronę Mercedesa". - mówił.
„Jest wiele ludzi, których można do siebie przekonać - i wielu nie zmieni swojego faworyta - ale krok po kroku, rok po roku, będę werbował kolejne osoby".
2017-09-04 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Hamilton o buczeniu i gwizdach kibiców: Czasami lubię być czarnym charakterem