Nowy zespół Haas w Formule 1 nie ma problemu z pozyskiwaniem inżynierów, ale obędzie się bez popularnych speców w swoim dziale technicznym.
Do amerykańskiej stajni mającej rozpocząć starty od sezonu 2016 był przymierzany kilka tygodni temu słynny Rob Smedley z Williamsa, jednak szef ekipy Guenther Steiner zaprzeczył, by jego team szykował jeszcze jakikolwiek głośny transfer, gdy już skompletował skład kierowców.
„Będą uznani ludzie, ale nie wielkie nazwiska - przykładowo nie pozyskamy Adriana Neweya". - powiedział.
Steiner wyjaśnił dodatkowo, że Haas miał dużo łatwiej budować pion techniczny odkąd ogłosił ściągnięcie na posadę głównego kierowcy Romaina Grosjeana.
„Jest trudniej przyciągnąć ludzi i jawić się jako wiarygodny zespół po tym, jak ubiegłego roku parę teamów odeszło z F1". - tłumaczył.
„Zatem przekonanie do siebie ludzi było moim największym wyzwaniem, ale zakontraktowanie Romaina bardzo pomogło zdobyć wiarygodność. Zaczęto mówić »Jeśli Romain Grosjean - jeden z najlepszych zawodników F1 - przychodzi do tego zespołu, powinien wiedzieć co robi. Jest tutaj już długo, więc musiał przeprowadzić własne due diligence«".„Potem dużo dobrych osób zgłosiło się do nas z zapytaniem o pracę".
Haas chce od razu punktowaćSteiner ponadto powtórzył, że celem stajni nazywanej przez niektórych "ekipą B Ferrari" jest punktowanie od razu - od pierwszego wyścigu.
„Chcielibyśmy dojechać w punktach". - przyznał, odnosząc się do GP Australii.
„Jeśli chodzi o kwalifikacje, będziemy zadowoleni z awansu do Q2".
2016-01-05 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Haas nie ściąga wielkich nazwisk do pionu technicznego