Pierre Gasly zupełnie stracił moc w końcówce wyścigu Formuły 1 o GP Brazylii i z ledwością osiągnął metę.
skrót wyścigu
Zespół Toro Rosso w ostatnim czasie jest potężnie nękany awariami silnika Renault. Drugi kierowca stajni Brendon Hartley wycofał się z wczorajszej rywalizacji przez duże zużycie oleju. Gasly finiszował na 12. miejscu, ale mało brakowało, a i on nie pokonałby całego dystansu zawodów.
„Wiedziałem, że dzieje się coś złego, bo na każdym okrążeniu słyszałem »transfer oleju, transfer oleju«. Wiedziałem, że mamy MGU-K w starej specyfikacji, więc myślałem sobie »cholera, oby wszystko wytrzymało do końca«". - opowiada.
„No i 200 metrów przed metą mając wciśnięty na maksimum pedał gazu zupełnie straciłem moc. (...) Przeciąłem metę jadąc chyba 60 km/h".
„(...) Nie wiem dokładnie, co się stało, ale na pewno coś się wydarzyło".
Chociaż startował z 19. pola, Gasly szybko znalazł się w strefie punktowej, lecz został z niej wypchnięty przez odrabiającego straty mistrza świata Lewisa Hamiltona. Potem przegrał jeszcze z innym przedzierającym się przez stawkę kierowcą czołówki - Danielem Ricciardo.
Tak czy inaczej, Francuz uznał występ na torze Interlagos za „zdecydowanie najlepszy" w swojej krótkiej karierze zawodnika F1.