SELECT
phpbb_posts_text.* ,
phpbb_posts.post_id, phpbb_posts.post_time, phpbb_posts.poster_id, phpbb_posts.post_username,
phpbb_users.username, phpbb_users.user_komentarze, phpbb_users.user_komentarze, phpbb_users.user_avatar, phpbb_users.user_avatar_type
FROM v10phpbb2.phpbb_posts_text, v10phpbb2.phpbb_posts , v10phpbb2.phpbb_users
WHERE phpbb_posts.topic_id = 47744
AND phpbb_posts_text.post_id = phpbb_posts.post_id
AND phpbb_users.user_id = phpbb_posts.poster_id
ORDER BY phpbb_posts.post_time ASC
[366] MYSQL ERROR: 145 - Table './v10phpbb2/phpbb_users' is marked as crashed and should be repairedGP USA - wyścig: Hamilton wygrywa po pojedynku z Vettelem - V10.pl Mobile
Lewis Hamilton wygrał emocjonujący wyścig Formuły 1 o Grand Prix USA, wychodząc zwycięsko z pojedynku z Sebastianem Vettelem na pierwszych okrążeniach.
skrót wyścigu
Kierowca Mercedesa jeszcze nie zapewnił sobie czwartego w karierze mistrzostwa świata, ale trzy zawody przed końcem sezonu dystansuje rywala z Ferrari na 66 punktów. Musiałby wydarzyć się cud, aby stracił tak ogromną przewagę.
Dodatkowo Brytyjczyk może świętować tytuł swojego zespołu wśród konstruktorów.
Spektakl na torze Circuit of the Americas zgodnie z zapowiedziami zaczął się od imponującej prezentacji wszystkich kierowców, przeprowadzonej przez legendarnego anonsera ringowego Michaela Buffera. Amerykanin następnie wygłosił swoje słynne "Przygotujmy się na grzmoty!", po czym do akcji wkroczył najszybszy sprinter w historii naszej planety Usain Bolt, zapraszając zawodników zieloną flagą do rozpoczęcia jazdy.
Sam wyścig dorównał zorganizowanej mu wspaniałej oprawie.
Po starcie Hamilton spadł za ruszającego obok Vettela na dojeździe do pierwszego zakrętu. Ale nie dał za wygraną i odebrał prowadzenie Niemcowi na szóstym okrążeniu przy pomocy DRS.
To był decydujący manewr dla losów zawodów. Chociaż walka o triumf nie skończyła się na nim.
Vettel jeszcze miał szansę zaskoczyć Hamiltona w trakcie pit-stopów. Lider zmienił opony trzy okrążenia później niż wicelider i wracając z boksów ledwie zdołał utrzymać się przed Ferrari.
Vettel być może przeskoczyłby Hamiltona w tamtej sytuacji, gdyby chwilę wcześniej nie wypadł na moment na pobocze.
Niedługo potem Hamilton jeszcze... wyprzedzał Maxa Verstappena. Kierowca Red Bulla, który przebijał się z szesnastego miejsca, realizował inną strategię (zaczął wyścig na oponach supermiękkich, nie ultramiękkich) i wyszedł przed Lewisa za sprawą dłuższego czekania z postojem. Ale na zużytym ogumieniu nie miał szans obronić się przed gwiazdorem Srebrnych Strzał.
Tak czy inaczej, Holender jechał świetnie. Na początku wyścigu potrzebował tylko dziesięciu okrążeń, by wrócić na szóstą lokatę, jaką zajął w kwalifikacjach (startował dziesięć pól niżej przez karę za użycie elementów silnika spoza dozwolonej puli na sezon).
W końcówce Verstappen bił się o podium. Kluczem do tego była raczej rzadka taktyka dwóch pit-stopów. Dzięki niej w finałowej części zawodów miał dużo świeższe i bardziej miękkie opony niż rywale.
Na drugą zmianę ogumienia zdecydował się też Vettel. Spadł przez to z drugiego na czwarte miejsce, za Valtteriego Bottasa i Kimiego Raikkonena. Ale wrócił przed obu Finów.
Bottasa wyprzedził pięknym manewrem. Przechodząc kierowcę Mercedesa po zewnętrznej pierwszego zakrętu, wpasował się między niego, a dublowanego Stoffela Vandoorne'a.
Z kolei kiedy dogonił Raikkonena, został przepuszczony przez kolegę z teamu.
Po odzyskaniu pozycji wicelidera Vettel miał jeszcze kilkanaście okrążeń, by ścigać Hamiltona na lepszym ogumieniu, ale lider był za bardzo z przodu.
Ostatecznie Hamilton triumfował z 10-sekundową przewagą.
Trzeci finiszował Verstappen, który poszedł w ślady Vettela i też wyprzedził na przyczepniejszych oponach Bottasa oraz Raikkonena. Tego drugiego przeszedł na jednym z ostatnich zakrętów wyścigu.
Jednak walcząc z "Icemanem" opuścił tor i już po przekroczeniu mety dostał za to 5-sekundową karę. W efekcie w klasyfikacji wyścigu panowie z powrotem zamienili się pozycjami.
Verstappen początkowo nie wiedział o wszystkim i szykował się do dekoracji na podium, lecz został w porę powstrzymany. Na "pudło" wszedł zgodnie z wynikami Raikkonen.
Na piątej lokacie sklasyfikowano Bottasa. To niewątpliwa porażka 28-latka, który na początku wyścigu przetrwał agresywne ataki ostrzącego sobie zęby na podium Daniela Ricciardo, ale potem dał się wyprzedzić trzem zawodnikom. Jako pierwszy przeskoczył go Raikkonen.
Gdy spadł również za Vettela i Verstappena, Bottas postanowił tak jak oni zmienić opony drugi raz. Tylko nie po to, żeby jeszcze zaatakować, lecz dla uniknięcia ewentualnego ryzyka utraty kolejnych miejsc przez pozostawanie na zużytym oumieniu. Pit-stop był "darmowy" - nie oznaczał spadku o choćby jedną pozycję.
Z kolei wspomniany wcześniej Ricciardo nie osiągnął mety. Podczas szesnastego okrążenia zaparkował na poboczu. Australijczyk zgłosił przez radio awarię silnika Renault.
Drugą połowę punktowanej dziesiątki otwiera Esteban Ocon. Kierowca Force India na początku przeskoczył na chwilę Raikkonena, a pod koniec wytrzymał presję ze strony Carlosa Sainza Juniora - który choć nie wyprzedził Francuza, jak najbardziej może być z siebie zadowolony. W pierwszym występie dla Renault od razu zdobył zespołowi sześć oczek.
Hiszpan przegrał na starcie z rodakiem Fernando Alonso, lecz kierowca duetu McLaren-Honda potem tak jak Ricciardo odpadł. Podejrzewał, że też wysiadła mu jednostka napędowa.
Sainz Jr następnie został przeskoczony w pit-stopach przez drugiego zawodnika Force India - Sergio Pereza, ale udanie skontratakował Meksykanina manewrem na 34. okrążeniu.
Zanim do tego doszło, Perez narzekał, że jest spowalniany przez Ocona - i prosił ekipę, aby partner go przepuścił. Ale nadaremnie.
Za Perezem finiszował Felipe Massa, który pod koniec przebijał się na ultramiękkich oponach.
Dziesiąty był Daniił Kwiat. Kierowca Toro Rosso udanie powrócił do F1 po ominięciu dwóch GP.
Przyzwoicie poszło także debiutantowi Brendonowi Hartley'owi. Dosiadając drugi bolid juniorskiej stajni Red Bulla zajął 13. miejsce. Mistrz świata w wyścigach długodystansowych z 2015 roku i zwycięzca 24-godzinnych zawodów Le Mans pokonał dwóch rywali - Marcusa Ericssona oraz Kevina Magnussena.
Poza Ricciardo i Alonso, odpadli jeszcze Nico Hulkenberg oraz Pascal Wehrlein.
Hulkenberga wyeliminowała już po paru kółkach utrata ciśnienia oleju. Wehrlein zakończył jazdę w podobnym czasie, bo uszkodził mu się bolid w kolizji z Magnussenem.
Magnussen później dotknął się i z drugim kierowcą Saubera - Ericssonem. Duńczyk zaliczył piruet, a Szwed otrzymał 5-sekundową karę za spowodowanie zdarzenia.