Szef Ferrari - Maurizio Arrivabene przymyka oko na wpadkę Kimiego Raikkonena podczas ostatniego wyścigu Formuły 1 o GP Monako tłumacząc, że mistrzowi świata sprzed dziewięciu lat zwyczajnie nie jeździ się dobrze po ulicach Monte Carlo.
Fin walczący o kontrakt na następny rok, na mokrej nawierzchni uderzył w bandę w nawrocie, urwał przednie skrzydło i odpadł z rywalizacji.
Jednak został rozgrzeszony przez Arrivabene, traktującego ten błąd jako jednorazowe niepowodzenie "Icemana".
„Każdy kierowca, którego znałem w przeszłości, miał jeden nielubiany tor. Kimi nie lubi Monako, nawet jeśli wygrał tutaj raz". - wyjaśnia Włoch.
„Nie trzeba narzekać na Kimiego, a zaakceptować, że ten wyścig skończył się dla niego wcześnie".„Stara się, aby zawsze dawać z siebie wszystko przez resztę sezonu".Raikkonen nie wyrobił się w nawrocie w Monako również dwa lata temu, podczas próby wyprzedzenia Kevina Magnussena.
Choć nie ukończył zawodów w Księstwie, najstarszy kierowca w stawce wciąż nieoczekiwanie plasuje się w klasyfikacji generalnej sezonu przed zespołowym partnerem Sebastianem Vettelem.
Celem dublet co wyścig
Raikkonen zapowiedział jednak, że zadowoli się dopiero gdy razem z Vettelem będą regularnie dojeżdżać do mety na dwóch pierwszych miejscach.
„Dopóki nie będziemy mieć dubletu co wyścig, nie możemy być szczęśliwi". - stwierdził.
„Taki jest nasz cel. Miejmy nadzieję, że go osiągniemy".
2016-06-02 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Ferrari: Raikkonen nie lubi toru w Monako