Po imponującym starcie Red Bulla w ostatniej rundzie Formuły 1 w Chinach prezes Ferrari - Sergio Marchionne stwierdził, że jego marka zrobiłaby "olbrzymi błąd" godząc się udostępnić byłym 4-krotnym mistrzom świata swój silnik.
Red Bull w zeszłym roku nie mogąc pozyskać na sezon 2016 jednostki napędowej Mercedesa, w następnej kolejności zapytał o motor Ferrari, ale i w tym przypadku spotkał się z odmową. Włosi udostępnili swój silnik tylko juniorskiej ekipie producenta popularnego napoju energetycznego - Toro Rosso, na dodatek w specyfikacji z sezonu 2015.
Red Bull ostatecznie pozostał na gorszym silniku Renault (przemianowanym w bolidzie Czerwonych Byków na TAG-Heuer), mimo to po trzech wyścigach ma jedynie 3 punkty straty do Ferrari w klasyfikacji generalnej konstruktorów. W Chinach bolid teamu z Milton Keynes w rękach Daniela Ricciardo nawet prowadził, zanim Australijczykowi nie przebiła się opona. Z kolei drugi kierowca stajni Daniił Kwiat po kapciu kolegi długo był wiceliderem zawodów, by ostatecznie stanąć na najniższym stopniu podium.