Marcus Ericsson jest pod wrażeniem bezpieczeństwa bolidów Formuły 1 po swoim groźnym wypadku w GP Wielkiej Brytanii i opuszczeniu kokpitu bez obrażeń.
Podczas trzeciej sesji treningowej na torze Silverstone kierowca Saubera wpadł w poślizg na wyjeździe z zakrętu Stowe, a następnie z dużym impetem uderzył przodem w bandę z opon.
Szwed rozbił samochód i został zabrany do szpitala, ale badania wykazały, że nic mu się nie stało. O ile ominął kwalifikacje, o tyle już wziął udział w wyścigu.
„Jestem trochę posiniaczony i obolały". - opowiadał.
„(...) Najważniejsze, że nie złamałem żadnej kości, że wszystko ze mną w porządku".
„(...) To dosyć niesamowite, jechałem 230 km/h, gdy straciłem kontrolę nad bolidem i chyba nie minęło wiele czasu nim wpadłem na bandę. Wyjście z tego bez obrażeń jest dosyć imponujące".„Wiele mówi to o współczesnym bezpieczeństwie w F1. Możesz mieć taki wypadek i - OK, czujesz trochę bólu - ale jesteś cały".Ericsson poślizgnął się na sztucznej trawie, która była wilgotna.
W momencie uderzenia w bandę odpadła mu kierownica w kokpicie. Spytany o to odpowiedział:
„Nie wiem dlaczego się odkręciła, na materiale wideo widać trochę, jak uderzam w nią kolanami".„Ale nie mam na kolanach żadnych otarć, więc nie jestem pewny na sto procent, co się tam stało".
2016-07-12 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Ericsson zadziwiony wyjściem cało z wypadku na Silverstone