Marcus Ericsson tłumaczy nieprzynoszący mu chluby wypadek w trakcie neutralizacji podczas wyścigu Formuły 1 o GP Monako problemami z hamulcami i oponami.
Kierowca Saubera, uważany za jednego z najsłabszych lub najsłabszego zawodnika w stawce, wpadł na bandę w pierwszym zakręcie ulicznego toru, kiedy wyprzedzał samochód bezpieczeństwa, aby się "oddublować".
Szwed wyjaśnia, że zagrzały mu się hamulce i schłodziły opony.
„Miałem pewne kłopoty z hamulcami". - cytuje 26-latka portal Motorsport.com. „Zanim zaczęła się neutralizacja, hamulce trochę mi się przegrzewały".
„Gdy jechałem bardzo wolno za safety carem, zrobiły się naprawdę gorące. Pedał zaczął wpadać coraz głębiej i nie mogłem hamować".
„Kiedy dostałem polecenie wyprzedzenia samochodu bezpieczeństwa, hamulce niezupełnie mi działały, a opony były lodowate".
„W połączeniu z wyprzedzaniem safety cara po zewnętrznej w zakręcie nr 1 - wszystko działo się jak w zwolnionym tempie - sprawiło to, że nie mogłem zahamować i skręcić".
„(...) Widzieliśmy w ten weekend - za każdym razem, kiedy trochę zwolnisz, opony tak bardzo tracą temperaturę. Musisz mocno pracować hamulcami, aby ją utrzymać. Ja nie mogłem używać hamulców przez 3-4 okrążenia".
„Wtedy ogumienie traci temperaturę zupełnie. Kombinacja problemu z hamulcami i zimnych opon doprowadziła do tego, co się wydarzyło". - podsumował.
2017-05-30 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Ericsson tłumaczy się z wypadku przy wyprzedzaniu samochodu bezpieczeństwa