Pierwsze wyścigi sezonu 2017 Formuły 1 mogą stać pod znakiem oszczędzania paliwa, donosi niemiecki magazyn Auto Motor und Sport.
Na zimowych testach kierowcy cieszyli się, że bolidy nowej generacji nie tylko lepiej wyglądają i są znacznie szybsze, ale też w przeciwieństwie do maszyn używanych w kilku poprzednich latach pozwalają jechać na maksimum możliwości, nawet na dłuższym dystansie.
Jednak AMuS powołując się na wieści od inżynierów uprzedza, iż tegoroczne samochody początkowo prawdopodobnie będą tłamszone w zawodach przymusem skąpienia im paliwa.
Na 2017 rok podniesiono limit paliwa na wyścig ze 100 do 105 kilogramów (142 litrów), jednak przedsezonowe testy miały pokazać, że dodatkowe 5 kilogramów to przypuszczalnie za mało, aby zaspokoić wzrost spalania, spowodowany między innymi napotykaniem przez nowe bolidy na większy opór powietrza. To efekt ich większych gabarytów. Poza tym tegoroczne auta są cięższe o 26 kilogramów i jadą średnio o 10 procent dłużej na dystansie okrążenia z maksymalnie wciśniętym pedałem gazu.Przy tym akurat tak się składa, że trzy z pierwszych czterech eliminacji sezonu - GP Australii, GP Bahrajnu i GP Rosji - to zawody słynące z paliwożerności.