Formuła 1 nie może się doczekać bolidów nowej generacji na sezon 2017. Chociaż zobaczymy je dopiero za 3-4 miesiące, jak donosi niemiecki magazyn Auto Motor und Sport na padoku już dyskutuje się o nietypowych rozwiązaniach technicznych w przyszłorocznych samochodach. Chodzi o pojazdy Red Bulla i Mercedesa.
Red Bull jeśli wierzyć pogłoskom zastosował większy rozstaw osi - o 20 centymetrów od przeciętnego auta rywala. Czerwone Byki chcące położyć kres dominacji Mercedesa miały wydłużyć bolid z przodu dla lepszej aerodynamiki i z tyłu dla korzystniejszego rozkładu masy.
Auto Motor und Sport przypomina, jak guru techniczny Red Bulla - Adrian Newey po rewolucji w F1 w 1998 roku zastosował duży rozstaw osi w mistrzowskim samochodzie McLarena i wykorzystał ekstra 10 centymetrów przodu do uspokojenia przepływu powietrza przez pojazd, zakłócanego przednimi kołami.
Mercedes z kolei ponoć może stosować samoistne obniżanie się tyłu bolidu, dla poprawienia prędkości na prostych, które mają spaść w przyszłym roku przez większy docisk oraz przyczepność mechaniczną samochodów.
Obrońcy tytułów mieli testować podczas GP Wielkiej Brytanii koncepcję zakłócającą funkcjonowanie dyfuzora, który jednak jednocześnie spełniałby swoje zadanie na zakrętach.