"Toto" Wolff kierujący Mercedesem w Formule 1 nazwał "diwą" tegoroczny bolid swojego zespołu, komentując problemy z operowaniem nim.
Srebrna Strzała wygrała większość dotąd rozegranych sesji kwalifikacyjnych, ale zarazem już niejednokrotnie poważnie znarowiła się mistrzom świata, którzy mają kłopoty z ustawianiem jej i zmuszaniem do właściwej współpracy z oponami.
Podczas zeszłotygodniowego Grand Prix na ulicach Monako Lewis Hamilton nie mógł znaleźć tempa na tyle, że zajął tylko 7. miejsce, przez co jego strata do Sebastiana Vettela w pojedynku o tegoroczny tytuł wzrosła z 6 do 25 punktów.
Wypowiadając się po kwalifikacjach w Księstwie, które Hamilton zakończył dopiero na 14. pozycji, pogrążony dodatkowo przez wypadek Stoffela Vandoorne'a i żółte flagi w końcówce Q2, Wolff tłumaczył: „Można powiedzieć, że bolid ma określone DNA i myślę, że udowodniliśmy, iż nasz samochód jest w stanie być bardzo szybki w kwalifikacjach oraz wyścigu".„Ale wydaje się być bardziej nieco diwą jeśli chodzi o wchodzenie w odpowiedni zakres funkcjonowania".