Fernando Alonso dał kolejny wyraz frustracji obostrzeniami w Formule 1 stwierdzając, że kierowcom wolno już prawie tylko oddychać.
W ostatnich tygodniach w F1 jest wiele kontrowersji wokół ograniczeń w komunikacji radiowej i zmuszania zawodników do trzymania się granic toru.
Alonso dobitnie skrytykował brnięcie królowej sportów motorowych w coraz to nowe restrykcje.
„Moglibyśmy mieć nieco więcej swobody w ściganiu się i dostawać mniej kar". - sugerował.
„Zawsze musimy robić tę samą rzecz o tej samej godzinie, a jeśli coś przegapisz, biorą cię do sędziów i karają - dodatkowymi sekundami, reprymendą, punktami karnymi... Nieważne, czy spóźniłeś się o 5 minut na odprawę, albo na rozdawanie autografów. Wolno nam oddychać i niewiele poza tym".
Były 2-krotny mistrz świata poruszył również temat ograniczania swobody w konstruowaniu bolidów i eksploatowaniu ich. Od pewnego czasu ustala się w F1 odgórnie przykładowo nawet ciśnienie w oponach.
„Kiedyś zespoły mogły decydować same o rozkładzie masy, stopniu pochylenia kół i ciśnieniach opon, miały prawo budować po swojemu tylne skrzydło, a nawet mieć w samochodzie sześć kół!" - przypominał Fernando.
„Teraz gdybyś pomalował wszystkie bolidy na czarno, nie rozpoznałbyś, który jest czyjego zespołu".Alonso narzekał jednocześnie na spadek ogólnej atrakcyjności F1 i stwierdził, że tematy restrykcji radiowych oraz przekraczania granic toru są wymyślane dla podtrzymywania zainteresowania mistrzostwami.
„Granice toru są przekraczane we wszystkich seriach. Czasami widzę, jak w wyścigach samochodów turystycznych, DTM, albo w MotoGP, wyjeżdżają zupełnie na pobocze lub tną ostatnią szykanę, wygrywają i mogą świętować zwycięstwo. Nie ma żadnego dochodzenia po zawodach, nie ma niczego". - mówił.
„U nas wszystko się wyolbrzymia. To część sportu i pewnie F1 chce tego, aby ludzie o niej mówili. Teraz, gdy wyścigi nie są zbyt widowiskowe, dobrze jest mieć tematy do dyskusji".Alonso uważa za przyczynę dołka Formuły Jeden nie dominację Mercedesa, a bolidy i ich silniki oraz opony, zmuszające do ścigania się "wbrew instynktom kierowcy".
„Nie sądzę, by dominacja jednego zespołu była problemem. Zawsze ktoś miał przewagę, ale wcześniej widowisko było wystarczająco dobre, a teraz nie jest z jakiegoś powodu - ponieważ bolidy są za wolne, za ciężkie, za ciche, za drogie, czy cokolwiek". - tłumaczył.
„W ogóle nie jestem zadowolony z niektórych rzeczy. Nigdy nie możemy jechać na granicy możliwości bolidu, nie możemy atakować jak byśmy chcieli, bo nie pozwalają na to opony. Jeżeli za bardzo pędzisz, przegrzewają się i od razu tracisz przyczepność. Jeżeli za bardzo podkręcisz silnik, przekraczasz dozwolone zużycie paliwa".„Dziś chcąc być szybki w F1 musisz nie atakować zbytnio. To tajemnica sukcesu, ale jest wbrew instynktom kierowcy".
„(...) Nie mówię, że aktualne bolidy łatwiej się prowadzi, ale fizycznie daleko im do aut z przeszłości. To samo jeśli chodzi o jazdę na limicie".„(...) Wcześniej po 10 okrążeniach potrzebowałeś dwugodzinnego masażu, teraz możesz pokonać 150 kółek i ledwo się spocisz".Alonso jak wielu innych kierowców wiąże duże nadzieje z wejściem w 2017 roku bolidów nowej generacji.
Blisko 35-letni Hiszpan powtórzył, że jeśli się na nich zawiedzie, może nie chcieć kontynuować dłużej kariery w tym cyklu. Jest zainteresowany spróbowaniem sił w 24-godzinnym wyścigu Le Mans i zawodach Indianapolis 500.
2016-07-22 - G. Filiks
0
Komentarze do:
Alonso o ograniczeniach w F1: Wolno nam oddychać i niewiele poza tym